Fundacja na rzecz chorych
na stwardnienie rozsiane

NIP 894-29-86-057 KRS 0000338878

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies.

Informacje zapisane w ciasteczkach są wykorzystywane w celach statystycznych, analizy ruchu i zapisywania ustawień. Dalsze korzystanie z serwisu z włączonym zapisem cookies oznacza zgodę na ich używanie i zapisywanie ich w Twojej przeglądarce. W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies.

W 2000 r. w 10 wojskowym szpitalu klinicznym z polikliniką w Bydgoszczy zdiagnozowano u mnie ciężką postępującą chorobę - Stwardnienie Rozsiane. Choroba od tegoż roku przebiegała w różny sposób i o różnym stopniu nasilenia objawów, kładąc mnie wielokrotnie na oddziały neurologiczne. W roku 20012 w ciągu kilku dni, z jeszcze względnie aktywnego stałem się leżącym na łóżku człowiekiem. W roku 2001 miałem rozpocząć terapie lekiem nowej generacji o nazwie interferon BETA (REBIF). Miesięczny koszt kuracji to kwota rzędu 8200 zł. Szukam kliniki bądź ośrodka w Polsce (lub za granicą), który zdecyduje się mnie leczyć lub zastosowałby inną formę terapii odmiennej od polskich standardów NFZ jak i zapewni profesjonalną rehabilitację. Chciałbym dodać, iż choroba trwa już dość długo a jej postać zmieniła się z tzw rzutowo-remisyjnej na postać wtórnie- postępującą, która może już w bardzo szybkim okresie czasu doprowadzić mnie do kalectwa psychicznego i fizycznego a w konsekwencji do przedwczesnej śmierci. Kontrolne badanie rezonansem magnetycznym wykryło mi w mózgu oraz odcinku szyjnym kręgosłupa bardzo liczne zmiany i liczne uszkodzenia OŚRODKOWEGO UKŁADU NERWOWEGO (OŚRODKI DEMIELINIZACJI). Podczas badania rezonansem magnetycznym wykryto mi również w mózgu "torbiela pajęczynówki". To wszystko wiąże się z kosztownym i długotrwałym leczeniem i rehabilitacją wielowymiarową.

Chciałbym jeszcze, na ile to będzie tylko możliwe normalnie funkcjonować. Zawsze byłem wysportowanym mężczyzną kochającym muzykę, granie na gitarze, byłem DJ-em i prezenterem w radiach internetowych. Interesuje mnie informatyka, elektronika stosowana, motoryzacja, bankowość. Lubię również teatr jak i kino. Niestety choroba zaczęła niszczyć moje pasje i to co kocham. Przerwała studia, które chciałbym kontynuować na wydziale informatyki i telekomunikacji na Politechnice Poznańskiej. Chciałbym jeszcze cieszyć się życiem, mieć rodzinę, podjąć pracę zarobkową być może jako inżynier tworzący elektroniczne metody pomocy niepełnosprawnym z uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego. Neurologia, psychiatria i psychologia to dziedziny, które mnie interesują z racji mojej choroby. Wiedza na ten temat pomaga mi znaleźć rozwiązania moich problemów zdrowotnych, lecz bez waszej pomocy moja wiedza jest bezużyteczna gdyż finansowo nie dam rady.

W tej chwili utrzymuję się z renty socjalnej w wysokości 644,63 zł i zasiłku pielęgnacyjnego w kwocie 153 zł a to z trudem wystarcza na zaspokajanie podstawowych potrzeb życiowych a co dopiero na leczenie tak trudnej i tak bardzo nieprzewidywalnej choroby jaką jest SM, czy wielowymiarowa rehabilitacja psychofizyczna.
Należę do Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego oddział warszawski z siedzibą przy pl. Konstytucji 3/72
Jestem podopiecznym OPP Fundacji Dobro Powraca, gdzie posiadam subkonto.

Numer konta: mBank SA 95 1140 1140 0000 2133 5400 1001
oraz numer KRS: 0000338878

Ewentualne darowizny od osób prywatnych czy firm bardzo gorąco i z wielkim bólem proszę ludzi o dobrych sercach o pomoc i wpłacanie na konto Fundacji Na Rzecz Chorych na Stwardnienie Rozsiane "Dobro Powraca", w tytule przelewu wpisując: ROBERT TRAWIŃSKI a ODBIORCA: Dobro Powraca-Fundacja na rzecz chorych na Stwardnienie Rozsiane ul.Hłaski 34/12 54-608 Wrocław. W przypadku 1% podatku należy wpisać ROBERT TRAWIŃSKI w polu "cel szczegółowy" na formularzu PIT podając numer KRS (0000338878). Dopisek jest bardzo ważny ponieważ pozwoli przekazać pieniądze bezpośrednio na moje subkonto.

Najprostszą dla „Was” metodą pomocy mi było by przekazanie 1% podatku, lub też innej formy pomocy finansowej. Prosiłbym również o ile to możliwe firmy o wsparcie finansowe i zainteresowanie się moją chorobą jak i dramatem z nią związanym.
Bardzo się boję, a jednocześnie tak bardzo chce żyć. Z tego miejsca proszę ludzi dobrej woli o pomoc. To przywróci mi wiarę w lepsze jutro.


Z wyrazami szacunku: Trawiński Robert