Fundacja na rzecz chorych
na stwardnienie rozsiane

NIP 894-29-86-057 KRS 0000338878

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies.

Informacje zapisane w ciasteczkach są wykorzystywane w celach statystycznych, analizy ruchu i zapisywania ustawień. Dalsze korzystanie z serwisu z włączonym zapisem cookies oznacza zgodę na ich używanie i zapisywanie ich w Twojej przeglądarce. W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies.

Kochani, to był trudny rok dla nas wszystkich, a dla mnie wyjątkowo. Od sześciu lat choruję na stwardnienie rozsiane, ale zostałam zdiagnozowana dopiero w wigilię zeszłego roku, po kolejnym silnym rzucie choroby. Od tego czasu moje życie stanęło na głowie.


Stwardnienie rozsiane to przewlekła, postępująca choroba układu nerwowego prowadząca do niepełnosprawności. Objawy są różne. W moim przypadku są to zaburzenia równowagi i koordynacji ruchów prowadzące w gorszych okresach do upadków, niedowład prawej strony ciała, depresja, neuralgie, w tym szczególnie bolesna neuralgia nerwu trójdzielnego, zaburzenia widzenia i czucia, drżenie mięśni lub ich spastyczność powodująca sztywność ruchów i utykanie, problemy z pamięcią, zmęczenie...


Choroba ta jest nieuleczalna, ale można starać się łagodzić jej przebieg. Lekarze, fizjoterapeuci, pomoc psychologiczna i psychiatryczna, lekarstwa… Wszystko to kosztuje nieraz więcej niż mój miesięczny dochód netto, bo nie mogę już pracować tak jak dotychczas, mimo że praca tłumacza zawsze była i nadal jest moją pasją. Choroba zmusiła mnie do zwolnienia tempa. Kiedy palce nie trafiają we właściwe klawisze lub przyciskają je za słabo, a ekran komputera widzi się przez mroczki, za mgłą lub podwójnie, każda strona tłumaczenia jest dosłownie wydarta chorobie. Wyobraźcie sobie, że pisząc ten tekst, poprawiałam niemal każde słowo i to nieraz wielokrotnie! Kilkadziesiąt powtórek na pół strony tekstu! Oczywiście, chcę dalej pracować i żyć samodzielnie, ale czasem jest to jak balansowanie na linie.


Jeśli chcielibyście wesprzeć moją walkę z chorobą, to będę Wam wdzięczna za przekazanie 1% podatku dochodowego na moje subkonto w Fundacji Dobro Powraca. W tym celu na ostatniej stronie formularza PIT w polu „Wniosek o przekazanie 1% podatku dochodowego na rzecz organizacji pożytku publicznego” należy podać nr KRS 0000338878, a w polu „Cel szczegółowy” wpisać Mariola Łukaszek-Turska.


Z góry ogromnie Wam dziękuję za pomoc.


Można też dokonywać wpłat na konto Fundacji Dobro Powraca: 95 1140 1140 0000 2133 5400 1001
z dopiskiem w tytule przelewu: Mariola Łukaszek-Turska