
Andrzej Gielniak
Na stwardnienie rozsiane zachorowałem w wieku 30 lat. Od tego momentu moje życie to nieustanna nauka funkcjonowania z chorobą, której nie da się wyleczyć ani przewidzieć. Każdy rzut oznacza niepewność — co tym razem odbierze, co utrudni, z czym trzeba będzie nauczyć się żyć od nowa.
Mimo to każdego dnia podejmuję wysiłek, by nie pozwolić chorobie odebrać mi poczucia sensu i godności. Choć jestem rencistą, nie wycofałem się z życia. Na miarę swoich możliwości angażuję się w działania WellU – miejsca, które daje mi możliwość aktywności, rozwoju i poczucia wspólnoty. Kontakt z ludźmi pomagają mi zachować siłę psychiczną i wiarę w to, że wciąż mogę być potrzebny.
Regularna rehabilitacja oraz leczenie lekiem Tysabri, podawanym w postaci comiesięcznych wlewów, to dla mnie nie tylko terapia — to szansa na dłuższe zachowanie samodzielności, sprawności i kontroli nad własnym życiem. To codzienna walka, która wymaga determinacji, czasu i środków finansowych.
Dlatego z całego serca proszę o przekazanie 1,5% podatku na moje subkonto w Fundacji Dobro Powraca. Każda złotówka to realne wsparcie w dalszym leczeniu i rehabilitacji, oraz realna pomoc w mierzeniu się z chorobą, która nie odpuszcza.
Dziękuję za każdą formę wsparcia, zrozumienia i solidarności.
Z wyrazami wdzięczności,
Andrzej Gielniak