6046
Angelika Szczepaniak
Stwardnienie rozsiane utrudnia mi codzienne funkcjonowanie, mimo to nie poddaję się. Na dzień dzisiejszy choroba powoduje potężny problem z utrzymaniem równowagi, koordynacją ruchową oraz zanik nerwu wzroku. Pomimo przeciwności losu staram się żyć i pracować na tyle na ile pozwala mi choroba. Na ten moment jestem objęta programem lekowym, który pod względem kosztów jest czubkiem góry lodowej.
W tym miejscu zwracam się z prośbą o wsparcie w regulowaniu kosztów leczenia, leków oraz rehabilitacji.
Pomocna będzie każda złotówka oraz każde udostępnienie.
Za okazaną pomoc dziękuję.
Mam ukończone 33 lata.
W momencie kiedy uczęszczałam do ostatniej klasy technikum pojawiły się u mnie pierwsze problemy ze zdrowiem. Pierwsze i przez długi czas najważniejsze objawy choroby związane były ze wzrokiem. Na samym początku pojawiły się dziwne plamki "przed oczami" w momencie wysiłku fizycznego. Szczególnie nasilały się to podczas lekcji wf. Pomimo przeciwności losu zdałam maturę, egzamin zawodowy i podjęłam naukę na studiach, które z pełnym sukcesem udało mi się ukończyć.
W między czasie pojawiły się nowe objawy takie jak oczopląs, który dotyczył tylko jednego oka czy drętwienie kończyn. Przez cały ten czas pozostawałam osobą bez diagnozy. Moje kosztowne leczenie polegało tylko na leczeniu objawów.
W wyniku utraty przytomności w drodze powrotnej z pracy do domu doznałam zapalenia twardówki. Wtedy też jeden z moich lekarzy prowadzących zadecydował o konieczności poszerzenia diagnostyki. Wykonałam prywatnie szereg kosztownych badań w wyniku, których otrzymałam pierwszą diagnozę. Była to borelioza. Po ponad dwóch tygodniach spędzonych w szpitalu na oddziale neurologii zostałam pozostawiona sama sobie i " zmuszona" do opłacenia boreliozy z własnej kieszeni. Długie i bardzo kosztowne leczenie trwało ponad trzy lata. W tym czasie przeszłam szereg badań, kontroli i wizyt lekarskich oraz potrzebne było mnóstwo leków (antybiotyków) oraz suplementów. W miarę swoich możliwości ( kosztem życia prywatnego i rezygnacji z wielu przyjemności) udało się pokryć wszystkie koszty z prywatnych środków.
Pomimo zakończenia leczenia boreliozy oraz koinfekcji objawy nie ustąpiły. Wtedy zaczęłam szukać pomocy na drugim krańcu Polski. Dopiero pod opieką ośrodka na Śląsku, po przeprowadzeniu szeregu badań ( włącznie z badaniem płynu mózgowo-rdzeniowego) otrzymałam diagnozę. Chorobą, która nie pozwala mi normalnie funkcjonować oraz zrobiła ze mnie osobę niepełnosprawność jest stwardnienie rozsiane. Na chwilę obecną jestem objęta programem lekowym ale prywatne koszty związane z leczeniem nadal wzrastają. Koszty leków, suplementów, rehabilitacji, sprzętu rehabilitacyjnego, wizyt i badań kontrolnych oraz dojazdów do lekarzy zaczynają przekraczać moje prywatne możliwości.