
5181
Karolina Kowalewska
W 2021 r. zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Długo wypierałam tę myśl ze swojej świadomości będąc przekonana, że to pomyłka, błąd, że to nie może być prawda, że nie Ja. Długo nie umiałam przekazać tej informacji swoim bliskim. Czułam to dziwne uczucie, o którym wcześniej tylko słyszałam, a którego wtedy nie rozumiałam, to „dziwne poczucie wstydu”. Nie byłam jedyną osobą, która nosiła w sobie ten rodzaj emocji, a przecież nikt z nas nie ma wpływu na to z czym przyjdzie mu jeszcze mierzyć się w życiu.
Miałam świadomość, że SM bywa często mylone z boreliozą. Ta myśl długo nie dawała mi spokoju. Czułam, że muszę coś więcej zrobić zanim zdecyduję się na niełatwe leczenie. Szaleńczo pogłębiałam swoją diagnostykę, wykonałam wiele dodatkowych badań, odbyłam liczne wizyty u różnych specjalistów, ale ostatecznie zatrzymałam się na wizytach u specjalistów od chorób zakaźnych.
Od kilku lat jestem objęta programem leczenia dedykowanym dla osób z SM. Podstawowym zadaniem przyjmowanych leków jest wyciszenie układu odpornościowego, a właściwie zahamowanie jego działania, ale ma to też drugą stronę medalu, ponieważ bardzo szybko spada odporność organizmu, co pociąga za sobą dalsze konsekwencje. Jednym z najsensowniejszych form leczenia jest codzienne dbanie o siebie poprzez właściwe odżywianie, prowadzenia higienicznego trybu życia (nie palę papierosów, nie piję alkoholu), dbanie o dużą miarę wypoczynku i odpowiedni dobór ćwiczeń pod okiem specjalistów.
Tu z pomocą przychodzą mi różne formy rehabilitacji z których dzięki Państwa życzliwości mogę korzystać. Tylko regularne ćwiczenia mają sens. Dzięki wsparciu moich Darczyńców mogę korzystać z turnusów rehabilitacyjnych, zabiegów fizjoterapeutycznych tak często, jak to jest możliwe. Korzystając z okazji serdecznie dziękuję za pamięć
i okazaną mi życzliwość.